Autorzy: Jan Pakuła

Sprawozdanie z TGŚ: Wywiad z Robertem Gwiazdowskim

Dobrze znany większości naszych czytelników polski prawnik, komentator gospodarczy i polityczny Robert Gwiazdowski, był prelegentem Dnia Gospodarki na Tygodniu Gospodarki Światowej. Co ważne, profesor zaznaczył na wstępie, że nie trzeba go było długo namawiać na przyjazd do Krakowa. W prelekcji „czy prawnicy tworzą prawo, a ekonomiści ekonomie” profesor Gwiazdowski prezentował słuchaczom, jak bardzo te dwie dziedziny są ze sobą powiązane. Stwierdził, że nie powinny one powstawać osobno, lecz przenikać się, co naturalnie czynią. „Prawo nie może wykraczać poza naturalne zachowania” zaznaczył prelegent, przypominając, że nawet prawo rzymskie, podstawa prawodawstwa europejskiego, zostało spisane jak prawo zwyczajowe, kodyfikujące naturalne ludzkie zachowania. „Rzymscy juryści stworzyli uogólnienia, które opierają się na zjawiskach ekonomicznych, a nie prawnych”. Profesor w bardzo obrazowych słowach przedstawił koncepcje obrotu pieniądzem mówiąc, że jest on niczym innym jak wymianą efektów swojej pracy za efekty pracy cudzej.

Prezes Centrum Analiz im. Adam Smitha przypominał, za austriacką szkołą ekonomiczną, że prócz efektywności w rachunku ekonomicznym powinniśmy brać pod uwagę równolegle użyteczność. „Krzywą użyteczności różnimy się tak jak odciskiem palca, a użyteczność ta niekiedy jest ważniejsza dla nas od logiki”. Przypominał również za szkockim filozofem Davidem Humem, że kierują nami emocje, nie logika. „Dlatego prawnicy muszą kierować się teorią emocji, psychologią” – dowodził profesor Gwiazdowski. Nie brakło też odwołań do znanych, libertariańskich ekonomistów jak Friedrich Hayek czy Ludwig von Mises. Wykład, prócz głównej tezy i rozważań wokoło niej, ubarwiony był też licznymi anegdotami, wytykającymi kuriozalne zapisy w polskim prawie podatkowym, jak i w sądownictwie.

Q&A z profesorem Gwiazdowskim‼️

Czy polski system emerytalny jest gotowy na nieubłaganie nadchodzące zmiany demograficzne?. Czy dojdziemy do takiego momentu, w którym zmiana systemu emerytalnego będzie nieubłagana?

RG:

Systemu zmieniać nie trzeba, będzie on jednak funkcjonował coraz gorzej, dlatego że system emerytalny oparty na opodatkowaniu pracy młodych ludzi nie funkcjonuje w zmieniających się warunkach demograficznych. Gdy z rynku pracy schodzą pokolenia wyżu demograficznego i mało tego, wydłuża się ich czas życia na emeryturze, a na rynek pracy wchodzą pokolenia niżu demograficznego, wtedy mniejsza liczba aktywnych zawodowo musi pracować na coraz większą grupę emerytów. Im dłużej te osoby będą pobierały emerytury, przez większą liczbę miesięcy, tym albo ich świadczenie będzie mniejsze, albo obciążenia młodych pokoleń będą większe. Te młode pokolenia pewnie nie są na tyle zdyscyplinowane, żeby przegłosować przy urnie wyborczej emerytów. Mogą za to zagłosować „nogami” i wyjechać z Polski.

W perspektywie niżu demograficznego i zmniejszającej się liczby osób płacących składki na świadczone emerytury, jakim systemem skutecznie można by zastąpić obecny?

RG:

W centrum Adama Smitha od lat mówimy, że najlepsza byłaby emerytura obywatelska, czyli równa dla wszystkich, po osiągnięciu określonego wieku. Ten wiek powinien być skorelowany z oczekiwaną długością życia. Wydaje się, że aktualnie powinno to być 12 lat. Czyli jak średnia długość życia wynosi 80 lat to wiek emerytalny powinien wynosić 68 lat. Oczywiście nasz postulat emerytury obywatelskiej nie dotyczy dzisiejszych emerytów. Oni będą dostawali tyle ile dostają. Chyba że państwo zbankrutuje, wtedy nie dostaną. Natomiast pomysł emerytury obywatelskiej jest dla tych, którzy dziś zaczynają pracować. Czyli jeszcze nie płacili żadnych składek i nie nabyli żadnego prawa do przyszłej emerytury. Im mówimy tak: „dostaniecie przez 12 lat, przed planowanym waszym zejściem z tego świata taką samą emeryturę, natomiast dziś my wam nie będziemy zabierali tyle, ile wam zabieramy. Zlikwidujemy składki na ZUS, przyszłe emerytury będziemy finansowali z innych wpływów podatkowych. Dziś będziecie mieli więcej pieniędzy. Jak będziecie mieli więcej pieniędzy, to będziecie mogli pozwolić sobie na więcej dzieci, albo nie będziecie musieli zaciągać aż tak dużych kredytów jak zaciągacie. Tak więc przez okres swojej aktywności zawodowej, nie będziecie musieli spłacać, aż tylu kredytów. Per saldo wyjdziecie na lepsze.

Zmiany systemu emerytalnego z pewnością muszą pociągnąć za sobą zmiany systemu podatkowego. Jakie zmiany w polskim systemie podatkowym Pan proponuje? Odrzucenie progresji podatkowej na rzecz podatku liniowego? Czy też może likwidację ulg w zamian za uproszczenie podatków?

RG:

Jean Baptiste mówił, że nie ma dobrych podatków, są tylko złe. Natomiast wśród złych podatków, niektóre są gorsze od innych. Najgorszym podatkiem jest podatek nałożony na pracę. Na ten podatek nałożony na pracę składają się podatki dochodowe od wynagrodzeń, plus wszystkie składki zdrowotne i ubezpieczeniowe wynikające z tego, że człowiek pracuje. Bo jaki jest tego efekt? Statystycznie dzisiaj średnia pensja wynosi 3 tysiące zł. netto, tyle dostajemy do kieszeni albo na konto. Jednak pracodawca, żeby przelać nam 3 tysiące, musi jeszcze 2 tysiące zapłacić na konto ZUS-u, Urzędu Skarbowego i PFRON-u. To jest proporcja nie do zaakceptowania. Taka proporcja jest zła i trzeba ją zmienić. Należy zmniejszyć opodatkowanie pracy, a na przykład zwiększyć opodatkowanie konsumpcji oraz wprowadzić podatki od przychodów uzyskiwanych przez przedsiębiorstwa prowadzące w Polsce działalność gospodarczą. Podatkiem dochodowym można manipulować, zwłaszcza jak jest się dużym koncernem międzynarodowym. Działalności gospodarczej nie prowadzi się charytatywnie. Działalność gospodarczą w danym kraju prowadzi się dlatego, że wykorzystuje się atuty tego kraju. Jakie są atuty naszego kraju? Po pierwsze nasze położenie geograficzne. Leżymy w sercu Europy, na skrzyżowaniu szlaków handlowych, więc jak ktoś tu prowadzi działalność transportową czy logistyczną, to może dobrze by było go z tego tytułu trochę opodatkować. Po drugie, mamy jakieś zasoby naturalne. Mamy miedź, mamy srebro. Może powinniśmy nieco szczodrzej pozwalać, eksploatować te złoża i pobierać, z tego tytułu podatki. Po trzecie mamy ludzi. 38 milionów konsumentów. 17,18 milionów potencjalnych pracowników, w sumie nieźle wykształconych i rwących się do pracy. Więc jeżeli ktoś tu u nas otwiera jakąś fabrykę, to po pierwsze ma kogo w tej fabryce zatrudnić, a po drugie ma blisko do innych rynków zbytu, to niech on z tego tytułu parę groszy zapłaci. Podatek przychodowy, powszechny, taki sam dla wszystkich, 1,5%. Jest to podatek, który dość szybko, jako podatek neutralny, zbilansowałby różnice wielu dziedzin gospodarki, czy zmieniłby warunki rentowności poszczególnych branż, a państwu zapewniłby przychody na sfinansowanie emerytur.